środa, 29 lipca 2015

Domek dla lalek od kuchni czyli Narzędzia


Narzędzia pracy to bardzo indywidualna sprawa. Każdy ma inne metody pracy a tym samym ulubione narzędzia. Porządkując swoje narzędzia, które towarzyszą mi w zabawie w miniaturowy świat doszłam do wniosku, że być może ktoś skorzysta z mojego doświadczenia w pracy nimi, chociaż to co mnie odpowiada wcale nie musi spełniać oczekiwań innych.

CIĘCIE
Wyrzynarka stołowa.

Wyrzynarka stołowa Dremel Moto Saw


Wyrzynarka stołowa Dremel Moto Saw(firmy Bosch) towarzyszy mi od dwóch lat.
Wymienne ostrza (wymiana jest bardzo łatwa poza jednym przypadkiem, opisanym nieco niżej) pozwalają na cięcie drewna, pleksy czy nawet cienkiego metalu.
Jest niezastąpiona przy cięciu większej ilości listewek, równym docinaniu sklejki czy też pleksy. 



Wyrzynarka stołowa wraz z widocznym kątomierzem służącym do cięcia pod kątem






Stolik, na którym zamontowana jest wyrzynarka ułatwia to zadanie, a dodatkowy kątomierz pozwala na cięcie pod żądanym kątem.















Przy pomocy tego narzędzia wycięłam niemal cały domek w płycie mdf 10 mm (poza długimi elementami), wszystkie otwory okienne to również dzieło tej dzielnej małej maszyny. Cięłam nią pleksę i metal – bez zarzutu.


Wyrzynarka bez stołu jako niezależne urządzenie


Wyrzynarka ma regulowaną prędkość obrotów, którą dostosowujemy zarówno do materiału, który akurat tniemy jak i jego grubości, może pracować zarówno osadzona w podstawie małego stolika jak i jako niezależne urządzenie.










Niedogodności wyrzynarki:

·      poziom głośności – nie jest to urządzenie cichutkie, ponieważ mieszkam w bloku prace cięcia planuję zawsze na sobotę tak aby nie zakłócać spokoju sąsiadom. Poziom głośności zależy również od prędkości obrotów i materiału. Cienkie 2 mm listwy mogę spokojnie ciąć w tygodniu przed 22.00, ale grubsze listwy, mdf czy też metal mają zarezerwowane sobotnie przedpołudnie :)

·     Ruchomy kątomierz, który pozwala na cięcie pod każdym praktycznie kątem działa jak prowadnica i w przypadku bardzo krótkich listewek jest za krótki. Radzę sobie z tym w ten sposób, że przykładam do kątomierza dodatkową listewkę przedłużającą ramię prowadzące.

·     Dość trudno jest zamontować wymienne ostrze przez otwór w środku płyty. Trzeba się nieźle nagimnastykować. Mam na myśli wycinanie okien w płycie, gdzie odległość od jednego brzegu do brzegu wycinanego otworu pod okno ma np. 20 cm. Wycinając okno, rozrysowywuję jego owtór na płycie, w narożnikach za pomocą wiertarki wykonuję niewielkie otwory (po to żeby tnąc wyrzynarką łatwiej było wykonywać skręt 90 stopni). Przez jeden z takich otworów przekładam brzeszczot tnący i to jest ten właśnie trudny moment.

·    Ramię wyrzynarki ogranicza pole cięcia do ok. 30 cm. Czyli tnąc ścianę o długości np. 60 cm tniemy 30cm, wyjmujemy płytę i zaczynamy cięcie z drugiej strony (tak aby cięcia nam się spotkały – chociaż u mnie różnie to było). Niestety nie jest możliwe wycięcie elementu dłuższego niż ok. 60 cm (tnąc z dwóch stron)


Pomimo opisanych niedogodności jest to urządzenie, które spokojnie mogę polecić wszystkim, którzy chcieliby się zabawić w małego stolarza. Jeżeli nie planujemy większych prac lub większych ilości zakup tego urządzenia nie ma sensu, wystarczą narzędzia ręczne:

Narzędzia ręczne:

Ręczne narzędzia do mini prac stolarskich

Piłki modelarskie sprawdzają cię przy cięciu różnego rodzaju materiałów. Tną zarówno drewno, sklejkę (z tą trochę gorzej), metal i pleksę. Należy zaopatrzyć się jedynie w odpowiednie ostrza. Bardzo pomocna przy cięciu pod kątem 45 stopni oraz prostym jest tzw. skrzynka uciosowa – widoczna na zdjęciu. 
Kolejnymi narzędziami ręcznymi bardzo pomocnymi z kolei przy klejeniu tego co wycięliśmy są zaciski stolarskie pozwalające na ustabilizowanie i dociśniecie obiektów klejonych.

Piła do wiertarko-wkrętarki.

Problem pomimo posiadania wyrzynarki, kilku rodzajów pił (w tym jednej wielkiej, której zdjęcie nie objęło, bo wygląda jak narzędzie zbójnika Rumcajsa :) wycinając otwór okienny w starym domku natknęłam się na przysłowiowy mur. Jak wyciąć w miarę równo otwory będąc zmuszoną do cięcia w pionie? No i oczywiście tak, żeby domek się nie rozpadł?


Wiertarko wkrętarka, piła do niej i mini wiertarka ręczna


Szukałam, szukałam i znalazłam. Trzy piły w komplecie (wypróbowałam na razie jedną) za ok. 30 zł. 
Piły montuje się w wiertarce (na zdjęciu moja wiertarko-wkrętarka) i…działa. 












Wycięłam otwory w starym domku, do perfekcji linii prostych im daleko, ale trochę szpachli i gotowe. Piła tnie drewno, mdf do grubości 1,3 cm i spełniła moje oczekiwania przy cięciu mdf 1 cm. Oczywiście trzeba użyć trochę siły i sprytu ale jako podręczne narzędzie jest idealna.Zaznaczam - linie cięcia idealne nie są ale to chyba bardziej sprawka kobiecych rąk niż piły z wiiertarką razem wziętych.


Po cięciu czas na wiercenie, polerowanie, szlifowanie i małe cięcie urządzeniem tej samej firmy co wyrzynarka czyli popularnym Dremelem. 

Popularny Dremel


Model, którego ja używam to Dremel 4000. Dlaczego ten akurat? Wyłącznie dlatego, że jako jedyny z całej gamy dostępnych Dremeli miał obroty 5000 i w górę. Obroty pozostałych Dremeli zaczynały się od 10 000 tys. Być może teraz to się zmieniło. Dlaczego zależało mi na jak najniższych obrotach? 5000 to i tak bardzo szybki obrót i przy miniaturowych pracach nierzadko zbyt wysoki, wystarczy chwila nieuwagi, jeden nieostrożny ruch i urządzenie „zbierze” nam za dużo materiału, co w przypadku miniatur oznacza nieraz 1 mm. 
Jak widać na zdjęciu do Dremela dokupiłam tzw. końcówkę elastyczną, która zakończona jest małym wygodnym uchwytem bo model 4000 jest za ciężki i trudno nim manewrować przy miniaturach
Wiem, że zapewne narażę się wielbicielom Dremela ale i tak w przypadku polerowania czy szlifowania pozostanę wierna najlepszemu z moich narzędzi czyli palcom, które trzymają papier ścierny. Oczywiście polerując metal, czy też inne powierzchnie niedrewniane Dremel spełnia swoje zadanie. 


Końcówki do Dremela


Posiadam niemal wszystkie dostępne końcówki do niego (do Dremela pasują też i są dużo tańsze końcówki z firmy Proxxon czy też szlifierek kosmetycznych)  a i tak używam go bardzo, bardzo rzadko.. przedkładając nade wszystko dobry papier ścierny o odpowiednio dobranej gramaturze.









Przy zdejmowaniu warstw farby z mebelka, który przerabiam stosuję płyn do zdejmowania powłok lakierniczych w płynie (to jest istotne – w sprayu nie zdaje egzaminu na malutkich powierzchniach). Płyn robi swoje a mi pozostaje przeszlifowanie mebelka papierem ściernym.
Czasami zdarza mi się użyć Dremela do wiercenia precyzyjnych otworków, zeszlifowania większych powierzchni i to wszystko.

Wkrętarko-wiertarka. To urządzenie i tak warto mieć w domu, więc jakby przy okazji można je wykorzystywać w pracach domkowych (o ile sama wiertarka nie jest zbyt ciężka).
Najbardziej jednak cenię sobie dobre narzędzia ręczne:


Moje ulubione narzędzia ręczne:

Ulubione narzędzia ręczne.

Wiertarka ręczna mini za ok. 10 zł – wywierci każdy otworek, nawet najmniejszy. Wiercę nią zarówno otwory pod klamki w miniaturowych drzwiach, otwory w płycie mdf , w przedmiotach metalowych czy też pcv. Nie wyobrażam sobie pracy bez tego malutkiego, sprytnego urządzenia. Mini wiertarka ma cztery końcówki zamontowane w rączce dla różnych grubości wierteł.


Szpatułka stomatologiczna do rozrabiania cementu – to najbardziej ulubione z moich narzędzi.  Jest ze mną od ponad 12 lat. Przy jej pomocy rozrabiam farby, kładę szpachlę, podważam elementy do usunięcia i w zasadzie jak nie mogę jej znaleźć to czarna rozpacz (dlatego mam już cztery takie szpatułki a i tak ich ciągle szukam). Do kupienia tak jak i kilka inncy ręcznych narzędzi w sklepie lub hurtowni stomatologicznej. Przy czym istotne jest czy są to narzędzia wykonane ze stali twardej czy miękkiej. Szpatułka czy narzędzie ze stali miękkiej nadaje się np. do szpachlowania, wygładzania, ale już nie za bardzo do podważania (ciągle kładę i zrywam płytki ceramiczne więc jakieś doświadczenie jestJ. Zachęcam też jednak do kupowania w hurtowni stomatologicznej, niejednokrotnie kupiłam narzędzia, również w sklepach modelarskic,  które wyginały się pod ciężarem modeliny lub w krótkim czasie stal nierdzewna rdzewiała. Cena jest praktycznie ta sama.

Przecinaki - ukośny i prosty. Dwa sprytne narzędzia do cięcia drucików, metali, ja stosuję je nawet do cięcia listewek o małym przekroju.

Wąskie kombinerki wyciągną każdy gwoździk, ich zaokrąglone końcówki służą niejednokrotnie do wyginania, zaginania metalu.

Pęsety - nieodzowne i tak oczywiste, że nie ma co ich opisywać :)

Narzędzia do modeliny i mas plastycznych:

Narzędzia do prac z modeliną i masami plastycznymi


Nieodzowna maszynka do makaronu zastępuję ręczne mieszanie modeliny, idealna przy jej cieniowaniu. Wszelkiego rodzaju narzędzia zakończone kulkami, gumkami czy też końcówkami umożliwiającymi modelowanie. I znowu narzędzia stomatologiczne oraz nożyki do cięcia mas plastycznych. Ostatni na liście jest wałek akrylowy, którego właściwie nie używam prawie nigdy od kiedy mam maszynkę. 

Oświetlenie:

Lampa z oświetleniem led.

Lampa na ruchomym ramieniu z oświetleniem led. Bardzo wygodna, nie nagrzewa się, daje jasne, ciepłe światło. Posiada wbudowaną ogromną lupę, z której też nie korzystam (chociaż wzrok już nie ten :).

Urządzenie na którym się baaaardzo zawiodłam.

Nieudane narzędzie firmy Proxxon

Dużą trudność sprawia szlifowanie np. mebelków w kącikach i zakamarkach. Z chwilą gdy zobaczyłam to urządzenie z tyloma sprytnymi końcówkami i do tego jeszcze uznanej firmy Proxxon wiedziałam, że to musi być to. Nic z tego. 
Po pierwsze samo urządzenie kosztuje ok.100 złotych, tyle tylko, że trudno jest doczytać, że do jego uruchomienia potrzebny jest zasilacz, a ten można dokupić za kolejne 100 zł, z regulacją obrotów - taki jak na zdjęciu to już 130,00 zł.
Koncówki idealne ale....samoprzylepny papier ścierny, który na nie się nakleja ściera się natychmiast przy zetknięciu nawet z bardzo miękkim drewnem. Moc i wibracje tego urządzonka są tak słabe, że na pewno nie nadaje się ono ani do szlifowania czy chociażby polerowania ani drewna ani plastiku ...... a do czego... jeszcze nie wymyśliłam.

Czasami się tak zdarza, tyle tylko, że jeżeli decydujemy się na zakup urządzenia nie najtańszego oczekujemy spełnienia chociaż części z opisywanych przez producenta możliwości. W tym przypadku ten zakup to moja porażka.

Czy opisałam wszystkie używane przez siebie narzędzia? Nie, bo nikt nie doczytałby tego posta do końca :)))).

niedziela, 19 lipca 2015

To co Agnieszka kocha najbardziej - miniaturowe kwiaty

W ostatnich tygodniach nie tylko walczyłam z remontem domku dla lalek. Znaczną część mojego czasu poświęciłam na walkę z miniaturowymi hortensjami, które dzielnie opierały się moim desperackim próbom zamknięcia ich na zawsze w miniaturowej postaci.

Miniaturowe hortensje

Hortensje zostały wykonane z modeliny, na obiekt miniaturyzacji wybrałam sobie odmianę Antique. Donice zostały pomalowane farbą kredową.

Miniaturowe hortensje przed oranżerią - miniaturową oczywiście.

Hortensje dumnie się prezentują przed oranżerią, o której jeszcze na blogu nie pisałam, a została też wyremontowana.
Kiedyś, dawno, dawno temu całą oranżerię wytapetowałam imitacją kamieni czyli kawałkami opakowań po jajkach. Nie był to dobry pomysł. Wytłoczki po jajkach sprawdzają się na małych powierzchniach, świetnie imitując kamienie, ale ja zdecydowanie przesadziłam. Oranżeria otrzymała oryginalny kamień i cegły i po tylu latach ukrywania się, wreszcie dumnie się prezentuje.

Miniaturowa Oranżeria i jej wnętrze.

A na koniec popołudniowa drzemka na ławeczce przed oranżerią. Kocyk, poduszki i chodaczki wykonała Agnieszka Wolska - mistrzyni miniaturowego szydełka.

Odpoczynek w cieniu miniaturowych hortensji

niedziela, 12 lipca 2015

Domek dla lalek - Powrót do świetności sprzed lat

Trudno jest powrócić do pisania postów po tak długiej przerwie, tak naprawdę zaległości mam tak duże, że nie wiem od czego zacząć. Od początku się nie da, więc spróbuję chociaż zachować jakąś kolejność tematyczną. 
Po pierwsze przeprowadziłam kapitalny remont swojego starego domku dla lalek, który kupiłam ponad 10 lat temu. Po tylu latach należało mu się odświeżenie. Nie zmieniłam jedynie podłóg i tapet (za wyjątkiem jadalni) oraz miedzianego dachu. Niemal wszystkie mebelki zostały wymienione, bo te, które zrobiłam wiele lat temu nie przeszły pozytywnej oceny. No cóż wymagania rosną, a to co kiedyś wydawało mi się cudne, cudnym być przestało.
Tak prezentuje się domek obecnie (kiedyś był morelowo biały, z tarasem wykonanym z wytłoczek do jajek)


Domek dla lalek po kapitalnym remoncie

Na tarasach jeszcze pusto, ale pracuję nad tym :)

Domek otrzymał kilka nowych okien widocznych po jego otwarciu, a tym samym pokoje otrzymały zdecydowanie lepszy wygląd.

Jednym z okien, które otrzymała sypialnia, jest okno wykuszowe. Sypialnia nabrała zupełnie nowego wyglądu i przestała wyglądać jak pudełko na buty.
Niewątpliwą wadą domków otwieranych od frontu jest brak okien we wnętrzach, które przez to są smutne i ciemne.


Sypialnia w domku dla lalek z oknem wykuszowym.

Okno zarówno wewnątrz ja i na zewnątrz zdecydowanie poprawiło wygląd domku.
Tak prezentuje się od strony zewnętrznej.


Okno wykuszowe w bocznej ścianie domku dla lalek.

Daszek nad oknem wykonałam tą samą metodą co wiele lat temu dach domku, pokrywając go miedzią a następnie patynując miedź preparatem postarzającym.


Patynowanie miedzi

Pierwsza faza wykonania daszku nad oknem (okno troskliwie zabezpieczyłam przed zniszczeniem) to pokrycie miedzią czyli przycięcie miedzianej taśmy i umocowanie jej za pomocą bardzo cienkiej, dwustronnej taśmy samoprzylepnej.
Okna jak widać są dwa, jednego jeszcze nie zdążyłam zamontować.

Druga faza to patynowanie:


Płyn do patynowania metalu

Używam do tego preparatu widocznego na zdjęciu, jest idealny praktycznie do postarzenia każdego rodzaju metalu. Wystarczy nanieść płyn na powierzchnię patynowaną przy pomocy pędzelka. Widoczny na zdjęciu daje patynę w odcieniu zielonym, dostępny jest również taki, który tworzy patynę w odcieniu błękitnym.
Potraktowane tym płynem metale mniej szlachetne, rdzewieją niemal natychmiast (muszą być odtłuszczone wcześniej) i uzyskujemy efekt bardzo starych powierzchni.
Na zdjęciu poniżej miniaturowe wiaderko potraktowane tym właśnie płynem.


Miniaturowe wiaderko i miedź na daszku okna po użyciu płynu postarzającego.

Przy stosowaniu tego płynu zalecam używanie rękawiczek, płyn jest bezwonny ale za to nieobojętny dla skóry.
Utlenianie się miedzi będzie jeszcze postępowało (dach jest nieco bardziej zielony) ale bez tego płynu, z tego co wyczytałam osiągnełabym ten efekt w warunkach zewnętrznych za ok. 20 lat. Okna otrzymała jeszcze kuchnia, pokój dziecięcy i biblioteka. Taka ilość okien wymagała uszycia wielu, wielu firanek ale o tym w następnym poście.

Na koniec wygląd domku wewnątrz:


Wnętrze domku dla lalek, pokoje z nowym umeblowaniem, podłogi i tapety  sprzed kilkunastu lat.

Straszny jeszcze w nim bałagan, wiele drobiazgów brakuje, kilka trzeba poprawić, ale po tylu latach zapomnienia cieszę się, że wreszcie przywróciłam temu domkowi dawną świetność i chociaż styl upodobałam już sobie inny, to starałam się zachować w tym domu to czym przed kilkunastu laty urzekły mnie domki dla lalek.