niedziela, 2 listopada 2014

Miniaturzystka

Gdybyście miały ochotę w długie jesienne wieczory odbyć podróż w czasie do XVIII wiecznego Amsterdamu, gdzie rozgrywa się akcja powieści Jessie Burton,  polecam książkę, której premiera będzie miała w dniu 6 listopada.


"Miniaturzystka", bo taki tytuł ta powieść nosi jest typową kobiecą prozą, którą z przyjemnością przeczytałam, tym bardziej, że główna bohaterka - Nella jest postacią wzorowaną na Petronelli Oortman, której domek dla lalek można podziwiać do dnia dzisiejszego w Rijksmuseum w Amsterdamie.



Okładka książki Jessie Burton - Miniaturzystka


Zdjęcie pobrane ze strony Rijksmuseum w Amsterdamie, na którym podziwiać można przepięknie wykonany domek dla lalek Petronelli Oortman. 




Domek Dla Lalek Petronelli Oortman.
Zdjęcie domku dla lalek Petronelli Oortman.


Poniżej info o książce opracowane przez Wydawnictwo Literackie w Krakowie:

Miłość, pożądanie, zdrada i mroczne sekrety bogatych kupców w siedemnastowiecznym Amsterdamie.
Zachwycająca książka. Niewątpliwie spodoba się czytelnikom Dziewczyny z perłą, uważajmy jednak z porównaniami, bo Burton – z jej intuicyjnym wyczuciem kwestii płci, rasy i przynależności klasowej w XVII-wiecznym Amserdamie – to zupełnie nowy głos. 
The Guardian 
Jest październikowe popołudnie 1686 roku, gdy osiemnastoletnia Nella Oortman staje na progu wielkiego domu w bogatej dzielnicy Amsterdamu. Miesiąc wcześniej poślubiła zamożnego kupca, Johannesa Brandta i teraz przybywa, by wprowadzić się do męża. Lecz zamiast niego wita ją mrukliwa i niemiła Marin, siostra Johannesa. Gdy ten w końcu się pojawi, nie poświęci żonie zbyt wiele czasu. Podaruje jej jednak niezwykły prezent: okazałą drewnianą replikę domu, którą umebluje dla niej tajemnicza miniaturzystka. Podziw dla jej zręczności szybko zastąpi lęk, gdyż drobiazgi wyposażenia i figurki przedstawiające domowników nie tylko odsłaniają ich tajemnice, ale i antycypują straszne wydarzenia, które wkrótce staną się ich udziałem. Skąd artystka tyle wie o sekretach rodziny Brandtów? Czyż nie są marionetkami w jej rękach, skoro zna ich przyszłość? I kim jest owa nieuchwytna kobieta?
Debiut bardzo utalentowanej pisarki... Pod jej piórem ożywiają wnętrza i pejzaże wielkich mistrzów. Burton opisuje złoty wiek miasta zbudowanego na wodzie i czerpiącego swe bogactwo z zamorskiego handlu. By stać się częścią tego świata, kobiety muszą jednak walczyć...
Kirkus
Absorbująca do ostatniego zdania.
 
Vogue 
Burton napisała złożoną, feministyczną opowieść pełną zaskakujących zwrotów akcji. 
Harper's Bazaar
Pochłonie was bez reszty... Nie czytaliście czegoś podobnego do tej pory. 
Glamour
Język tej prozy jest bogaty i ekspresyjny, nie przytłacza jednak samej opowieści...Ta historyczna powieść, eksponująca silne kobiece bohaterki i pełna ukrytych znaczeń, przemówi do tych, którzy pokochali Cień wiatru Zafona. 
Library Journal
Ekscytująca. 
Metro
Wspaniała... W każdej dobrej powieści historycznej głównym bohaterem jest miasto; w tym przypadku jest to Amsterdam jego kanałami i kupieckimi składami... Nie brak tu pasjonujących historycznych szczegółów z epoki. 
Publishers Weekly 
Widać drobiazgowy research autorki. Podkreślić też należy literacką zręczność, z jaką opisuje opresyjne, nietolerancyjne społeczeństwo Holandii w jej złotej erze.
Mail on Sunday

Pasjonująca powieść Jessie Burton, absolwentki uniwersytetu w Oksfordzie, przeniesie nas w czasy złotego wieku Holandii, rozkwitu handlu i sztuki i pozwoli zajrzeć w serca postaci, które spoglądają na nas z obrazów Vermeera, Halsa i Rembrandta... Książka, która zrobiła furorę wśród wydawców na Targach Książki we Frankfurcie, ukazuje się w 30 krajach.
w w w . w y d a w n i c t w o l i t e r a c k i e . p l

Petronella Oortman stoi na progu domu swego nowo poślubionego męża i stuka kołatką w kształcie delfina, a jej głuchy odgłos wprawia ją w zakłopotanie. Nikt nie podchodzi do drzwi, choć się jej spodziewają. Termin został ustalony, wymieniono się listami – papier jej matki był taki lichy w porównaniu z kosztownym welinem Brandta. Nie – myśli – to nie najlepsze powitanie, zwłaszcza gdy pomyśleć o krótkiej jak mgnienie ceremonii ślubnej w poprzednim miesiącu – żadnych girland, weselnego kielicha, nocy poślubnej. Nella kładzie swój kuferek i klatkę na stopniu. Wie, że będzie musiała ubarwić to później w liście do domu, kiedy znajdziedrogę na piętro, swój pokój, sekretarzyk.

Odwraca się w stronę kanału, gdzie pod ceglanym podmurowaniem rozlega się śmiech barkarzy. Rozpędzony chuderlawy chłopak wpadł na kobietę z koszykiem ryb i półmartwy śledź ześlizguje się po szerokim przedzie spódnicy handlarki. Ostry krzyk wieśniaczki przenika Nellę do kości. „Dureń! Dureń!” – wrzeszczy kobieta. Chłopiec jest niewidomy i szuka ryby po omacku na ziemi jak srebrnego amuletu; jest pewny siebie, szybko przebiera palcami. Łapie swoją zdobycz i rechocząc, biegnie wzdłuż kanału z wolną ręką wyciągniętą przed siebie, gotów do ewentualnej obrony.

Nella gratuluje mu w myślach i stoi dalej zwrócona twarzą do słońca, chłonąc rzadkie październikowe ciepło, póki może. Ta część Herengracht znana jest jako Złoty Zakręt, ale dzisiaj ten szeroki odcinek wydaje się bury i zwyczajny. Wznoszące się nad szlamowatymi wodami kanału kamienice wyglądają niesamowicie. Zapatrzone we własne symetryczne odbicia na wodzie, są dostojne i piękne, jak klejnoty w koronie dumnego miasta. Ponad dachami Natura robi, co w jej mocy, by nie okazać się gorszą; obłoki w barwach szafranu i morel odbijają chwałę republiki.

Nella odwraca się z powrotem do drzwi, teraz lekko uchylonych. Czy już przedtem były niedomknięte? Nie potrafi sobie przypomnieć. Popycha je i zagląda do środka. Od marmurowej posadzki bije chłód. - Johannesie Brandt! – woła głośno, lekko spłoszona. Czy to jakaś gra? – zastanawia się. Będę tak stała do samego stycznia. Peebo, jej aleksandretta, uderza szybko skrzydełkami w pręty klatki, marmur tłumi jej słabe popiskiwanie. Nawet cichy w tym momencie kanał za nimi jakby wstrzymuje oddech.

Fragment książki
Jessie Burton
Miniaturzystka
Przeł. Anna Sak
Wydawnictwo Literackie


Miłej lektury :)