sobota, 29 marca 2014

Światło w domku dla lalek czyli wszystko co wiem o miniaturowym oświetleniu.

Zawarte w niniejszym poście opinie wynikają wyłącznie z mojego doświadczenia z miniaturowym oświetleniem.

Należę do zdecydowanych zwolenników oświetlenia w domkach dla lalek, bo właśnie oświetlony w nocy domek ukazuje naszym oczom całą swoją magię.

Oświetlone wnętrze kuchni w domku dla lalek
Zewnętrzne latarenki wskazują w ciemności drogę do wnętrza domku



W domkach dla lalek znane mi są są trzy metody montażu oświetlenia.
Pierwsze dwa rodzaje oświetlenia to oświetlenie tradycyjne czyli miniaturowe lampki połączone kabelkami  z listwą oświetleniową mającą za zadanie umieszczenie w jednym miejscu najczęściej na tylnej ścianie lub pod podstawą domku dla lalek naszej miniaturowej "rozdzielni elektrycznej."

Listwa, do której wpina się
wtyczki kabelków od lampek.



Dostępne są różne rodzaje listew, w zależności od tego ile lampek chcemy zamontować w naszym domku dla lalek. Cenowo niewiele się różnią, można więc zakupić listwę z większą ilością gniazd do wtyczek niż nam w danej chwili jest potrzeba, nie będzie problemu z dodatkowym oświetleniem, lub z tym, o którym zapomnieliśmy.

Listwy zasilana jest zasilaczem lub inaczej transformatorem (nie jestem w tym momencie zbyt precyzyjna, ale prawidłową nazwę pozostawię fachowcom). Zasilacz ten ma za zadanie zamianę prądu, który jest w naszej pełnowymiarowej instalacji elektrycznej, na prąd o natężeniu, którego potrzebują nasze miniaturowe lampki. Bez tego urządzenia o właściwych parametrach nasze miniaturowe oświetlenie jest w wielkim niebezpieczeństwie (zbyt silne natężenie prądu spali nam zarówno przewody jak i żarówki).

Przewody mogą być prowadzone dwoma metodami: za pomocą cieniutkich przewodów elektrycznych lub za pomocą taśm miedzianych. Ten drugi sposób jest mi nieznany, jest popularny w Anglii.
W moich domkach lampki łączone są z listwą za pomocą kabelków.

Końcówka kabelka lampki z wtyczką oraz
sama wtyczka z wyjętymi bolcami.

Standardowo długość kabelka lampki wynosi ok 40 do 60 cm (zależy to przede wszystkim od producenta). Jeżeli nasze kable okażą się mimo wszystko zbyt krótkie możemy użyć dostępnych przedłużaczy lub po prostu przedłużyć kabelek łącząc ze sobą rozdzielone końcówki (pozbawione osłonek plastikowych) i zabezpieczone taśmą do tego przeznaczoną lub termiczną (najcieńszą jaka uda nam się zdobyć) osłonką. Kabelek lampki wyposażony jest w końcówkę, czyli wtyczkę. Wtyczki zazwyczaj można zdjąć co znacznie ułatwia prowadzenie kabla i po jego ułożeniu w miejscu docelowym ponownie zamontować.Metalowe bolce wyciągamy przy pomocy kombinerek (czasami trzeba użyć trochę więcej siły), wyciągamy kabelki. Po przeprowadzeniu kabli w ścianach czy podłogach i wyprowadzeniu ich na zewnątrz operację powtarzamy odwrotnie. Wyjmując bolce z wtyczki należy zwrócić uwagę jak są zamontowane końcówki kabelków we wtyczce. Końcówki są pozbawione osłonki i tak samo powinny wyglądać po ponownym montażu.



Kabelki oświetleniowe ukrywamy tam gdzie to jest możliwe. Zależy to w dużej mierze czy domek jest otwierany od frontu czy od tyłu. Ja zazwyczaj wykonuję rowki w ścianach i podłogach, układam kable, montuję oświetlenie (lub wyprowadzam przewody tak aby bez problemu to oświetlenie zamontować) a dopiero potem wykańczam ściany czyli maluję, kładę podłogi i tapety. W ten sposób kable nie są widoczne. Oświetlenie tak wykonane w jednym z moich domków funkcjonuje już 10 lat bez problemów, a włączane jest często bo oświetlony domek nabiera magicznego blasku.
Kabelki od lampek podłogowych czy też stołowych ukrywamy w listwach przypodłogowych i tymi kanałami wyprowadzamy poza domek.

Warto dokładnie rozplanować oświetlenie i drogę położenia kabelków, zaoszczędzi to nam dużo czasu przy budowie domku jak również uchroni nasze podłogi czy tapety przed demontażem, który nie zawsze bywa udany. 

Rowki na kabelki elektryczne i ułożone w nich kable.


Na zdjęciu obok układanie kabelków oświetlenia na parterze domku, który jest w trakcie budowy. Rowki zostały "wyrzeźbione" w podłogach na pierwszym piętrze przed ułożeniem na nich podłóg z listewek.
Na zdjęciu oprócz Julki, która uwielbia obgryzać moje kabelki i zawsze wszystko musi nadzorować widać kabelki do podłączenia kinkietów wystające ze ścian.










Zakończone układanie kabli do oświetlenia parteru



Tak wyglądają te same co na poprzednim zdjęciu podłogi pierwszego piętra (już bez nadzoru Julki) z zabezpieczonymi kablami poprowadzonymi w podłogach.











Nowszym rozwiązaniem montażu oświetlenia jest oświetlenie bezprzewodowe typu LED na baterie.

Nie jestem zwolennikiem tego rodzaju oświetlenia z kilku powodów.
·         Lampki z oświetleniem LED mają większe podstawy (tam ukrywana jest bateria zasilająca).
·         Światło LED jest zimne a tym samym sztuczne i nie daje tego efektu co oświetlenie tradycyjne
·         Każda lampka ma osobny włącznik, w moim domku jest 12 lampek, w nowym będzie więcej więc włączenie wszystkich lampek i ich wyłączenie wymaga swobodnego dostępu do nich, co w przypadku naszych miniaturowych mebelków i drobiazgów stanowi pewien problem.
·         wymiana baterii w lampkach LED stanowi też poważne przedsięwzięcie ponieważ lampki trzeba odkręcić od podstawy, wymienić baterie i ponownie lampki przykręcić

Oświetlenie LED ma oczywiście również zalety
  •   nie ma konieczności prowadzenia "instalacji elektrycznej"
  •   świetnie nadaje się do miejsc gdzie przeprowadzenie kabelka stanowi problemem, np. latarnia przed domkiem.

Każde rozwiązanie ma więc swoje plusy i minusy, w nowym domku mam zamiar połączyć obydwie techniki. Ostatnio pokazały się na rynku lampki z tzw. nową generacją LED, i z tego co wiem zmniejszono baterie czyli lampka wygląda zgrabniej, nie wiem natomiast czy poprawiono kolor światła.

Do tematu elektryczności a w zwłaszcza lampek na pewno wkrótce powrócę, przede mną montaż oświetlenia na parterze w nowym domku dla lalek.

Ostatnie spojrzenie w okna....... i pozostaje powiedzieć dobranoc:).




niedziela, 16 marca 2014

Ważne decyzje




Śniadanie na balkonie

Wybór koloru elewacji mojego domku dla lalek sprawił mi nie lada kłopot. O ile przy budowie pierwszych domków nie miałam z tym żadnego problemu o tyle w obecnym wybór kolorystyki, techniki malowania, kolorów towarzyszących nie był wyborem prostym.
Domek "miał na sobie" już kilka kolorów, które za każdym razem budziły kontrowersje wśród oceniających. Ostatecznie zdecydowałam się na kolory naturalne ziemi czyli piasek, kamień i ziemia. 
Ożywieniem dla tej bardzo stonowanej kolorystyki będą okiennice w zdecydowanym kolorze.... w jakim......? Mam nadzieję, że wkrótce się to okaże.
Nieocenionej pomocy w nauce technik malowania udzieliła mi Goha (Urokliwisko u Gohy), która jest mistrzynią pędzla. Spędziła ze mną kilkanaście godzin ucząc mnie cierpliwie technik malowania. Dziękuję Goha:)
Podziękowania chciałabym też złożyć najwspanialszej sprzedawczyni farb z jednego ze sklepów z farbami, która cierpliwie znosiła moje fanaberie dorabiając mi kolejne i kolejne próbki. Pani Jolu jest Pani Wielka:).

Ostatecznie elewacja nie jest jeszcze do końca pomalowana, ale ważne jest, że przynajmniej wiem, w którym kierunku zmierzam.

Balkon domku dla lalek




Ostatnie zmagania to zmagania z balkonami. Na razie są dwa, z czego jeden z nich, którego kształt jest zakrzywiony był wyzwaniem.

Balkon wymaga jeszcze "dopieszczenia" ale to już zrobię po montażu okien.






Przyjemny poranek ze śniadaniem na balkonie


Zastawa jeszcze pusta...no i gdzie podział się kucharz?


Drugi balkon w kształcie prostokąta nie był skomplikowany w budowie. Albert zawładnął nim całkowicie i wygrzewa się teraz na jego progu w pierwszych promieniach wiosennego słońca:) 



Balkon nie jest bardzo duży, ale na śniadanie dla dwojga w sam raz. Co prawda brakuje jedzenia, ale nad tym też kiedyś w końcu popracuję.
Albert leniuchujący na balkonie

Ulubiony balkon Alberta